|
środa, 29 lutego 2012
Mrzonki mrożonki
Czekałam na ten dzień z niecierpliwością uguisu, pragnącego zaśpiewać nową pieśń. A czemu? A temu ; ) Rok wędrówki wśród krajobrazów namysłu zdaje się być dobrą ramą. Dla tamtego obrazu. Bo z malowaniem jest jak z płaczem – trzeba wiedzieć, kiedy przestać.
* * *
Być może zabrzmi to patetycznie, lecz ten blog był pisany dla Ciebie.
Od zawsze przerażali mnie twórcy (w rozumieniu pracy wy/twórczej, a niekoniecznie z niebios zesłanego namaszczenia), twierdzący iż piszą, malują, komponują tylko i wyłącznie dla siebie. A gdy się przy okazji coś szerszej publice spodoba, tym lepiej. Lecz czy może im być lepiej? Egzystencjalnym masturbantom, pławiącym się rozkosznie w wytworach własnego umysłu. Chciałabym też przestrzec wszystkich zakochanych we frustowej melancholii, iż nie omdlewam na każdym zakręcie, nie raczę się absyntem od świtu i nie błąkam się po osiedlowym balkonie z lornetką wypatrującą Romea. Rzadko porozumiewam się czterowierszem, golę nogi i mam generalnie nieco lepsze zdanie o mężczyznach, niż przerysowane tu zapiski. Poza tym, zielony to tylko jeden z kolorów tęczy.
Wędruję więc dalej - za słońcem - nucąc ‘I see your true colours, shining through’…*
O to samo proszę. Dziękju.
* and Happy Birthday
środa, 22 lutego 2012
Tup-tup
wychodzę
niebem po nocach senssennych
wybudzę
ciebie kwadransem po czwartej
wysłowię
siebie
po rannej rosie
do
wtorek, 21 lutego 2012
Kokardy
Patrzę uważnie na kalendarz i wzdycham z tycią radością. Przetrwałam. Październik z wieczorami chłodnymi bardziej niż bym sobie życzyła. Listopad z najsmutniejszą rocznicą. I mgłą. Nawet grudzień z niezapraszanymi, o rok starszymi urodzinami. Przeczołgałam się dzielnie przez styczeń a przesiedziałam minus-dwadzieścia luty. Mimo żmudnych zmagań z aurą i klimatem nie zaprzyjaźniłam się, na pociechę, z czekoladkiem. Jedyny plus. A więc jeszcze tydzień. Ja z tych, którzy zaczynają się żegnać odpowiednio wcześnie. Przygotowując siebie i sytuację. Przyglądając się, kto pomacha, itepe, co oznacza, że angielski sposób opuszczania towarzystwa zdaje mi się co najmniej dziwaczny. - - - Myśli mi krążą dziś nieco bezładnie. Odwilż, najwyraźniej, umysłowa. Przelewają się wspomnienia i słowa. Bonne nuit, panno biegła w domysłach, goodnight dziewczyno dumająca zbyt wiele, Gute Nacht dziewojo (śmieszne słowo, co?) rozsupłująca przypadki. Z uśmiechem, raz wiedźmy, raz dzierlatki. Skrytko życzeń między wierszami. - - -
Dobrej nocy. Wszystkim moim wytrwałym. Będę tęsknić za wami.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
![]() Utwórz swoją wizytówkę ![]() Utwórz swoją wizytówkę |